CHIŃSKA ENCYKLOPEDIA

Dodał: / poniedziałek, 10 Marzec 2014 / Kategorie: Blog, Metody pracy

Chciałbym zaproponować Wam pod rozwagę metodę, która nieźle komponuje się z omawianymi przez nas podczas warsztatów strategiami dobrego uczenia się. Może ona dobrze posłużyć  na każdym etapie nauczania. Służy rozwijaniu bardzo podstawowej, a wcale niełatwej do opanowania umiejętności, jaką jest kategoryzowanie.

Można rzec, że na każdej lekcji oczekujemy radzenia sobie z rozmaitego rodzaju klasyfikacjami. Nie wiem, jak Wy, ale ja bardzo często pytam o kategorie w taki sposób, że uczniowie rozumieją je raczej tak: „jak sądzicie, jaką klasyfikację wymyśliła nauka”, aniżeli tak:  „zastanówcie się, co upodabnia a co różni elementy”? (To wariant pozornie otwartego pytania: polecenie „zgadnijcie, co wymyślili naukowcy”, zamiast polecenia „wymyślcie to jako naukowcy”.) W efekcie takiej edukacji wszędzie tam, gdzie trzeba samodzielnie nadać strukturę zbiorowi, dzieci błądzą, bo uczę je na co dzień odgadywania, a nie porządkowania. Zapominają na przykład o tym, że kategorie powinny być rozłączne. Rzecz nie jest tylko szkolną igraszką, bo od kategoryzacji prosta ścieżka wiedzie do tagowania, czyli ważnej umiejętności każdego, kto próbuje coś znaleźć w Internecie. (Zerknijcie np. tu, żeby zobaczyć wagę zjawiska.)

Jak zatem wygląda proponowane ćwiczenie? Na rozgrzewkę rozdajemy podzielonej na małe grupy klasie tekst Borgesa, który wedle niego ma być fragmentem chińskiej encyklopedii. Oto on:

Zwierzęta dzielą się na:

a) należące do Cesarza,

b) zabalsamowane,

c) tresowane,

d) prosięta,

e) syreny,

f) fantastyczne,

g) bezpańskie psy,

h) włączone do niniejszej klasyfikacji,

i) miotające się jak szalone,

j) niezliczone,

k) narysowane cienkim pędzelkiem z wielbłądziego włosia,

l) et cetera,

m) które właśnie rozbiły wazon,

n) które z daleka podobne są do much

Nawet maluchy dotrzegają dziwność tej klasyfikacji. Prosimy grupy, aby zaproponowały swoją klasyfikację jakiegoś wybranego przez nas (wedle lekcyjnej potrzeby) zbioru, np. elementów świata przyrody, państw świata, krajobrazów, ludzi, słów jako takich, zdań, praw przyrody, liczb itd. Klasyfikacje proponowane przez grupy powinny naśladować chińską encyklopedię! Powinny być nonsensowne i nie trzymać się kupy. Ten etap jest bardzo ważny: po pierwsze zabawa wkręca uczniów i motywuje ich do roboty, pod drugie uwalnia umysł i pozwala zobaczyć, jak wiele aspektów ma dany zbiór. To drugie jest tym ważniejsze, że dzieci zwykle zawężają możliwe podziały do tych, które podejrzą w książce albo odczytają z naszych sugestii 🙂 Grupy prezentują propozycje na forum i jest dużo śmiechu.

Teraz prosimy uczniów, aby zobaczyli początkiem jakich sensownych klasyfikacji są wybrane przez nich charakterystyki. Na przykład „należące do Cesarza” to element klasyfikacji wedle własności. Jakie jeszcze inne charakterystyki znalazłyby się w zbiorze „wedle własności”? Niektórzy spróbują wymieniać kolejnych możliwych właścicieli i zobaczą, że lista ta się nie kończy. Inni skorzystają z zaprzeczenia i dostrzegą, że zwłaszcza kategoria „nienależące do Cesarza” jest tak pojemna, że nieużyteczna. Ktoś – być może -zaproponuje, żeby cesarskie utożsamić z należącym do państwa i oddzielić od prywatnego albo społecznego. Ta przykładowa analiza to wariant gimnazjalno-licealny, ale w szkole podstawowej pewnie nie cesarska własność będzie punktem wyjścia 🙂 Grupa w dyskusji proponuje kilka możliwych klasyfikacji i dopełnia je brakującymi charakterystykami.

Grupy wymieniają się swoimi pracami i udzielają sobie informacji zwrotnej próbując odpowiedzieć sobie na pytanie o cechy użytecznej klasyfikacji (np. prostota podziału, wyłączność kategorii, ważność kategorii). Przygotowane przy tej okazji kryteria warto zachować na później.

Po informacji zwrotnej grupy (inaczej sparowane, niż przy informacji zwrotnej) wymieniają się swoimi zestawami i rozważają, które klasyfikacje, do czego i komu mogą sie przydać. Każda może posłużyć do czegoś! Jeżeli np. ulegniemy pokusie i powiemy, że podział liczb na zaokrąglone i ostre w kształcie jest bezsensowny, to zapewne przy kolejnym podejściu do tego ćwiczenia grupa poszuka w podręczniku „właściwej odpowiedzi”, tak aby nas więcej nie irytować. Akceptacja wszystkich poprawnych a rozmaitych pomysłów nie przeszkadza wybierać potem  tych, których potrzebujemy na kolejnych lekcjach do realizacji jakiegoś materiału.

Opisana tu realizacja zajmie nam 40 minut. Warto powracać do niej w uproszczonych wariantach jeszcze wielokrotnie – dzieci będą już wiedziały, o co chodzi, a nowe grupy przedmiotów uczynią zabawę znów ciekawą. W wariancie skróconym od razu generujemy dziwny podział, tworzymy „z zaczątków” kategorie i dobieramy np. „państwa wedle potrzeb kupca” albo „słowa wedle potrzeb piosenkarza”, albo „liczby wedle potrzeb sprzedawcy”.

Eksperymenty z metodą w Gdańsku, jak mi donoszą korespondenci, zostały uwieńczone powodzeniem – „znów mam przyjemność z uczenia zasad systematyki”, pisze nauczycielka biologii 🙂

TOP