CZY DOBRE OCENY ZAWSZE SZKODZĄ?

Dodał: / sobota, 15 czerwca 2013 / Kategorie: Blog, Metody pracy, Ocenianie, wychowanie

Wszystko zaczęło się w klasie 2 szkoły podstawowej na zebraniu rodziców. To była klasa mojej starszej córki i grupa rodziców zażądała tam wprowadzenia ocen. „Będzie wiadomo, jak moje wypada na tle innych” – mówiła jedna z mam. „Oceny zmotywują je do nauki” – przekonywała inna. Głupstwo goniło głupstwo.

Kłopot w tym, że ten model myślenia, który zakłada, że zewnętrzna nagroda jest właściwą motywacją upowszechnia się także wśród nas nauczycieli. W desperacji opowiadamy, jakie nadzieje pokładamy we wręczaniu znaczków, naklejek, liczeniu punktów i wystawianiu ocen. „I to przyniosło efekty” – słyszę nieraz konstatację, od której cierpnie mi skóra. Te „sukcesy” mogą się bowiem okazać zabójcze dla wewnętrznej motywacji dzieci. Uzyskujemy krótkotrwałą satysfakcję, ale dzieci tracą.

Nagrobek motywacji wewnętrznej albo tzw. tablica motywacyjna (Źródło: Internet)

Nagrody zewnętrzne prowadzą do efektu „nadmiernego uzasadnienia”. W znanym eksperymencie dwóm grupom dzieci zaproponowano malowanie, ale w jednej za rysunek nagradzano dyplomem, w drugiej zaś zrezygnowano z jakiegokowiek wzmocnienia. Badacze obserwowali następnie, jak zachowywały się tak warunkowane dzieci, kiedy przestano je nagradzać. O zgrozo dostrzegli, że te, które otrzymywały dyplomy przestały spontanicznie podejmować aktywność, a te, które rysowały „bez nagrody” nadal chętnie to czyniły dla samej przyjemn

ości malowania. Motywacja zewnętrzna zabiła wewnętrzną.

To dlatego drżę, kiedy moja młodsza córka przynosi ze szkoły zdobycz w postaci „słoneczka” czy „zielonego światełka”.

Jak chciałbym, aby moje dzieci były motywowane?

Bliski mi jest model Kellera. Jestem zmotywowany do nauki, kiedy spełnione są cztery warunki, a mianowicie:

1. To, czego się uczę jest ciekawe i wciągające.

2. To, czego się uczę będę mógł jakoś wykorzystać za drzwiami klasy, „w świecie”.

3. Sądzę, że potrafię się nauczyć tego, czego się uczę.

4. Otrzymuję na bieżąco informację zwrotną o postępach (ale nie w postaci stopnia czy pucharu).

Edward Deci twierdzi, że „efekt nadmiernego uzasadnienia” nie wystąpi, jeśli dziecko będzie mialo poczucie kontroli i kompetencji (to punkty 2, 3 i 4 z modelu Kellera). Wówczas nawet piątka z plusem mu nie zaszkodzi!

Ale czy po oceny / nagrody (słoneczka, naklejki-buźki) nie sięgamy właśnie wówczas, gdy   nie zostają spełnione warunki Kellera?

I tak wbijamy gwoździki do trumny dziecięcej ciekawości świata.

 

 

 

TOP