SZUKAŁEM ZABAWNEJ NAZWY…

Dodał: / piątek, 31 Maj 2013 / Kategorie: Blog, wychowanie

…a znalazłem „Dobre wykształcenie”  i chyba tak może zostać, choć nie bawi. Mam kilka dobrych powodów dla takiej nazwy bloga.

Po pierwsze uroda słowa „wykształcenie”. Liczy się ono pomiędzy te piękne polskie słowa, które same siebie ilustrują. W każdym zawijasie, zarówno w wymowie, jak w piśmie, nie trudno dostrzec robotę rzeźbiarza, cierpliwe wydobywanie kształtu. Nazwa może cieszyć brzmieniem, nie tylko żartem, prawda?

Po wtóre powiedzenie Burrhusa Fryderyka Skinnera, które biorę za motto. „Wykształcenie jest tym, co przetrwa, gdy zapomnimy już to, czego się nauczyliśmy.” Myśl ta raczej, niż sam Skinner niech patronuje temu blogowi. Dotyka bowiem tego, co najważniejsze w edukacji, a  co ukryte między słowami, między lekcjami, między zadaniami. Zupełnie niezależnie od wszystkich Bolesławów Chrobrych, grzebieni mitochodrialnych i imiesłowów biernych coś ważnego się dzieje z dziećmi. Dzieje się nieustannie i chciałbym temu się przyglądać, choć jako nauczyciel i rodzic, i uczeń (ciągle jeszcze przecież), mimowolnie koncentruję się chrobrych imiesłowach, biernych grzebieniach i mitochondrialnych bolesławach, czy jak tam to było…Do licha, gdzieś w zgiełku nauki tworzy się człowiek!

Po trzecie pojęcie dobrego wykształcenia leży w pobliżu niemieckiego Bildung.

Maria Żmigrodzka i Maria Janion tak pokrótce Bildung definiują:

…Idea Bildung (…) oznacza kształtowanie pełnego człowieczeństwa poprzez rozwinięcie umysłowych i moralnych dyspozycji dziecka i młodego człowieka oraz przez przyswojenie przez niego właściwych danemu społeczeństwu wzorów zachowań obyczajowych. Wykształcenie umysłowe (…) to jednak tylko konieczny wstęp do osiągnięcia dojrzałosci intelektualnej. Zależy ona od przekształcenia nabytych wiadomosci w zestaw własnych przekonań i sądów. (…) Bildung nie polega na biernym uleganiu (…), nie ogranicza się też do tego okresu życia, w którym młodemu człowiekowi przysługuje jedynie status ucznia. Zakłada konieczność samokształcenia, zdobywania doświadczeń, ale i samorealizacji w toku poznawania świata i sprawdzania siebie przez podejmowanie różnych ról społecznych. Istnienie pozytywnych wzorców wychowawczych nie powinno kreować ich odbicia. Bildung ma stworzyć osobowość dojrzałą, zindywidualizowaną, duchowo samodzielną i również dzięki temu społecznie użyteczną.

M.Janion, M.Żmigrodzka, „Odyseja wychowania. Goetheańska wizja człowieka…”, Kraków 1998bildung1

Mam nadzieję, że się nie zapędzę, ale tak mi się zdaje, że pisanie (głośne myślenie) i to w dialogu z innymi (kto wie, kto wie…) po części właśnie realizuje ten koncept nieustannego samokształcenia. Blog to siłownia dla ducha, czyż nie?

Po czwarte nazwa „dobre wykształcenie” trąci myszką pośród naukowego żargonu pedagogiki, a ja lubię to, co przykurzone nieco. Chętnie powyjmowałbym z lamusa i poobracał chwilę w palcach takie pojęcia, jak np. „wyrabianie charakteru”. Kto by pomyślał (wrócę jeszcze do cytatu o Bildung),  że można „sprawdzać siebie przez podejmowanie różnych ról społecznych”, a nie przez skoki na bandżi?  Dziwne, starożytne, ekscytujące.

Po piąte blog pisany przez nauczyciela i przez kogoś, kto pracuje z nauczycielami jest formą błogosławionego pasożytnictwa, okazją do dzielenia się rozmaitymi konceptami i do czerpania od innych. Najmniej przyjemny i najbardziej zabójczy dla rozwoju jest moment, kiedy zamykamy drzwi klasy. My classroom is my castle? Oj, to pułapka!

Zupełnie jak dobra klasa: blog jest otwarty.

 

TOP